Buka – Wspaniały widok na nic interesującego
Poniedziałek, 19 sierpnia 2013 08:47
Mateusz Daniecki (nie dziewczyny, nie Damięcki, ale równie zdolny), znany szerzej w środowisku hip-hopowym jako Buka w kwietniu nagrał swój drugi studyjny album. Chłopak z Gdańska ma dużo do przekazania – świadczy o tym liczba pobocznych projektów, znakomita EP-ka oraz już pięć teledysków do najnowszego dzieła.   
 

 

Na drugim krążku 25-latka z Gdańska jest 13 piosenek. Liczba ta w tym przypadku okazała się szczęśliwa i symboliczna. Płyta ukazała się 13 marca 2013 roku. „Wspaniały…” został wyprodukowany przez mikołowską wytwórnię MaxFloRec. MaxFlo, jak przyjęło się mówić, jest zrealizowanym marzeniem Rahima, który wystąpił gościnnie na przedostatnim kawałku. Nawiązań do Paktofoniki będzie więcej, o czym przekonacie się wkrótce.


Dzieła Buki można rozdzielić na 4 kawałki – wokal, muzyka, teksty, klip. Wszystkie te elementy same w sobie są niezwykle interesujące i warto się na każdym mocniej skupić. Oczywiście całość również jest miła dla uszu i oka. Buka słynie z tego, że ma charakterystyczny głos, jest niezwykle ekspresyjny oraz jak zwykło się mówić – ma nieziemskiego flowa. Teledyski dosłownie opowiadają o tym co możemy wyłapać w tekście. Nie bez powodu porównywalny jest do Eminema, który w swoistym kręgu jest Królem i ma fanów z całego świata. Widzę, że kariera Buki nie stoi bezpiecznie w miejscu, wręcz się rozkręca a w sieci co chwila pojawiają się materiały z jego udziałem.


Płytę otwiera intro pod tytułem „Wspaniały widok”. Mamy tutaj potężne pianino i produkcyjne smaczki, subtelny beat, niezłe skrecze i plastyczny głos. Jeśli chodzi o tekst, co jakiś czas przewija się motyw „evviva l’arte!”. Podziwiając widoki często wznosimy toast bądź „odliczamy do północy” w przypadku imprezy sylwestrowej. I teraz zgrabnie przechodzimy do drugiego songu – „Wznieśmy toast”. Utwór opowiada historię „wspaniałego balu, wspaniałego widowiska” z różnymi zdarzeniami po drodze. „Wznieśmy toast” okraszony jest wymownym klipem. Polecam! W tej kompozycji dźwięki są podobne do kontrabasu nadającego ton, usłyszeć możemy też coś na wzór wschodnich instrumentów (o istnieniu których nawet pewnie nie mam pojęcia). Cała muzyczna masa jest przyprawiona ostrą, nagraną perkusją. Z wielką nadzieją idziemy dalej i zatrzymujemy się przy songu o właśnie takim tytule.

 

 

 

 

„Wstępniakowe” dźwięki są niczym rodem z pozytywki, dodatkowo od początku występują przygłuszone smoothowe wstawki, a jako ciekawostkę dodam że od 0:46 słychać je coraz bardziej. Nie tylko w tej dziedzinie mamy wzmocnienie. Mam na myśli warstwę tekstową. Niby występuje tam żal, smutek i rozgoryczenie, ale nie zapominajmy, że artysta mimo wszystko śpiewa o możliwości poprawy sytuacji - w końcu „tu nadzieja umiera ostatnia”… I te eleganckie smyczki na zakończenie!


Numer czwarty – „Zamknij oczy”. Zdecydowanie mój faworyt. Nie tylko ze względu na bogactwo dźwięków, cudownie prawdziwy tekst ale także trochę na video do tej kompozycji. Komponenty idealnie do siebie pasują, zastanawiam się tylko „czy naprawdę wszystko jest przypadkiem losowym”? ;) Szczypta „orientalnych” składników czy dźwięku tłuczonego szkła (nie wiem jak Wy, ja odniosłam wrażenie, że właśnie to słyszę) to strzał w dziesiątkę. I to jest to! Tego typy kawałki są dla mnie kwintesencją i klasyką gatunku, jakim jest hip-hop. W „Zamknij oczy” wyraźnie słyszymy energetyczne, poszatkowane brzmienie w trakcie refrenu. Żeby nie było za mało – cieszymy się z ładnego solo, które stanowi outro utworu. Niczym rockowa ballada!


Niech żyje sztuka – to w tłumaczeniu na polski kolejny kawałek rapera z Trójmiasta. W „Evviva l’arte!” klimat muzyki czy tekstu wyjęty jest z ociekających diamentami, innym bogactwem i alkoholem klipów P.Diddy’ego czy Pitbulla. Chłopak kpi sobie z muzyków-celebrytów, wytyka gwiazdkom z branży szybki sukces często osiągnięty w nieszczery sposób o czym mogą świadczyć wersy „po pierwsze – skończ już MÓWIĆ [cenzura] o fejmie, oddałem serce i krew na te werble (…) więc nie mów już więcej, że kogoś kseruję”. Sami chyba widzimy co się tutaj liczy – robienie czegoś dla szczęścia a nie na potrzeby chwilowej sławy, tego „fejmu”. Reasumując: Miej to na względzie – evviva l’arte! W „Dekadzie” jest ostra gitara w tle, mocne dźwięki i koktajl z emocji, gdzie głównymi składnikami są gniew i wyraźny niepokój. Wszystko otulone czarną magią i jakimś mrokiem. Najlepszy przykład z tekstu? Proszę bardzo: „magia czarna jak noc zapada mrok”. Co by nie mówić młody raper doskonale gra na naszych emocjach i wzbudza takie czy inne odczucia. Nie od dziś wiadomo, że efekt podkręconej gitary w połączeniu z charakterystycznymi dla hip-hopu melodiami i dodatkami stanowi genialny zestaw.


Szczęśliwa siódemka przypada na zabawną kompozycję „Biały Królik”. Startujemy z pianinkiem, kończymy z uśmiechem na twarzy. No dobrze, ale od początku. Słuchamy, słuchamy i mamy wrażenie, że leci coś na wzór trąbki (?), mnie natomiast na myśl przychodzą utwory Donia. Porównując do niego twórczość Mateusza nie mam oczywiście nic złego na myśli. Doniu zawsze powodował uśmiech na mojej twarzy, dlatego skojarzenia mam jak najbardziej pozytywne!


No i miejsce ósme – „Orchidee”, które doczekały się dość mrocznego obrazka. Mam nadzieję, że nie zostanie to źle odebrane ale słuchając tego kawałka odniosłam wrażenie, że Buka śpiewa w „pourywany” sposób niczym świętej pamięci Magik. Powoływanie się na Mistrza należy tylko do najlepszych. Nie inaczej jest w tym przypadku. Utwór dorównuje poziomem do kompozycji Paktofoniki. „Piaski klepsydr” – cierpimy tutaj na zmianę nastroju by w 0:14 a następnie w 0:16 przeżyć muzykę z przytupem! Niby piosenka wydaje się smutna, ale proszę państwa! Jaki tekst! I piękna warstwa muzyczna! Po tych cudownościach kolejna intrygująca rzecz - „Legal”. Intro przypomina mi elektroniczny motyw z piosenki Agnieszki Chylińskiej – „Winna” bądź z songu Sweet Nosie ft. Peja – „Jeden Taki Dzień”. Jak można zobrazować sobie ten kawałek? Ja to widzę tak: mocny, elektroniczny klimat w najmodniejszym klubie w mieście, godzina trzecia nad ranem… Tak drogi czytelniku. Właśnie próbuję Cię zmusić do użycia swojej wyobraźni!


Ciekawe co na to „Pan Antonim”. Mają miejsce tutaj interesujące (co ja mówię, bardzo fajne!) gęste beaty, trąbki, skrecze – mówiąc krótko – główka sama się kiwa. Szczerze żałuję tylko, że utwór trwa zalewie minutę z tak zwanym „hakiem”. Zdecydowanie za krótko! Wielka szkoda.


„Cyferblatów wichura” – kompozycja składająca się ze smyczkowo-elektronicznego (o mamo) wstępniaka i przygaszonej partii perkusyjnej. Do tego refren z featuringiem Rahima, znanego nie tylko z Paktofoniki ale także z innych projektów. No dobrze, ale „Zanim Powiem Nara”… Boże, jaka petarda pod koniec! Piękne zwieńczenie całego longplaya. Jest bujanko. A nawet demolka.

 
 
Annamaria Stawska
 
 
 

 
 
Który język obcy chciałbyś doskonale znać?
 
Naszą witrynę przegląda teraz 53 gości 

 
 
 
© 2009-2014 www.eSpinacz.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.
Pomoc przy aktualizacji serwisu - Coffeewebsite.pl