Tomorrow’s Harvest [recenzja]
Czwartek, 15 sierpnia 2013 08:44
Tytuł, który widzicie powyżej jest nazwą czwartego albumu szkockiego duetu Boards Of Canada. Mimo że mnie kusi, by porównywać wielbicieli whisky do innego, elektro duetu, który przypomniał o sobie po latach – tak, mam na myśli Daft Punk! – to jednak tego nie zrobię.   
 

 

Na „Tomorrow’s Harvest” znajduje się 17 kawałków. Jak w przypadku wcześniejszych albumów, konwencje utworów utrzymane są w płynnych, marzycielskich melodiach. Płytę otwiera niepokojące, pourywane „Gemini”. Następnie, skierowałam uwagę na ładne i świeże „Jacquard Causeway”. Warto ponownie sobie włączyć „Sick Times”, utwór jest tak magiczny, że brakuje mi słów! Pięknie się zaczyna. Gdy usłyszałam pierwsze sekundy „Chorych Czasów” automatycznie przyszła mi na myśl kompozycja Schillera – „I Feel You”. Nie wiem jakie Wy będziecie mieć odczucia, ja natomiast gdy zamykam oczy czuję się jakbym leżała na plaży. Do tego podziwiam zachód słońca, a fale leniwie uderzają o brzeg. Jejku, ale odpłynęłam! I te piękne motywy trip hopowe od 0:46, no magia w najczystszej postaci!


W podobnym klimacie utrzymane jest „Split Your Infinities”. „Palace Posy” zajmuje godne 10. miejsce na płycie. Mamy tutaj poszatkowane głosy, ciężkie - jakby po imprezie - dźwięki, wszystko posypane jest szczyptą orientu dla nietypowego smaczku utworu. Nie wiem czemu, ale mam jakieś mieszane odczucia po tym kawałku. Wcale „niepechową” pozycję ma, jak łatwo się domyśleć, trzynasty „Nothing Is Real”. Są tutaj przepiękne, pozytywne elementy – promienne i gorące jak sierpniowe temperatury w naszym pięknym kraju. W trakcie słuchania „New Seeds” myślałam, że mój odtwarzacz z nadmiaru słoneczka zaczął szwankować. Mianowicie, miałam przez chwilę wrażenie, że słucham kompozycji Jona Hopkinsa! Jeżeli panowie w jakiś sposób inspirowali się twórczością londyńczyka, to chylę czoła. Dobry wybór!

 

 

 

 

Przed nami dwa ostatnie dziełka szkotów – „Come To Dust” oraz „Semena Mertvykh”. Pierwszy z wymienionych jest kolejnym utworem, który normuje bicie serca i wprowadza w stan odprężenia. W drugim przypadku – wpada jednym a wychodzi drugim uchem.


Gdybym miała opisać jednym słowem materiał zawarty na „Tomorrow’s Harvest” użyłabym terminu metafizyka. Jeśli chcecie się wyciszyć, gorąco polecam ten album. Zaserwowany tutaj subtelny trip hop może być niezłym dodatkiem do wieczornego chill outu i okazją do nabrania energii na kolejny, fantastyczny dzień.

 
 
Annamaria Stawska
 
 


 
 
Który język obcy chciałbyś doskonale znać?
 
Naszą witrynę przegląda teraz 61 gości 

 
 
 
© 2009-2014 www.eSpinacz.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.
Pomoc przy aktualizacji serwisu - Coffeewebsite.pl