Po co tyle hałasu, dziś wesele, jutro śmierć
Piątek, 19 kwietnia 2013 13:42

Od kilku sezonów w wielu teatrach kraju wystawia się z powodzeniem sztuki izraelskiego dramatopisarza Hanocha Levina. Tym razem Teatr Zagłębia w Sosnowcu zrealizował „Bobiczka” na podstawie „Zimowego pogrzebu”. Demaskatorskie przedstawienie podaje na tacy ludzkie słabości, karykaturalnie je wyolbrzymia i kpi z konwenansów.
 

 

Nie wierzymy, kiedy Alte Bobiczkowa (Elżbieta Laskiewicz) zapewnia, iż ze względu na „konkurencyjny” ślub - na jej pogrzeb nikt nie przybędzie. „Byłam, prawda? Zajmowałam jakieś miejsce. Oddychałam powietrzem, trochę mówiłam, przygotowywałam jedzenie. Byłam. Bo jednak będą grzebali kogoś.” Może Alte swą rychłą śmierć sobie tylko wymyśliła, ponieważ pragnie zwrócić na siebie uwagę? Można jej nie wierzyć, tym bardziej trudno jest zgodzić się na absurdalną przecież konkurencyjność dwóch wydarzeń. Jednak odchodzenie jest rzeczywiste, to histeryczne, mało godne umieranie matki Bobiczka.


W ostatecznym rozrachunku bohaterzy sztuki okazują się być raczej podli niż wspaniali. Heroiczny pościg Laczka Bobiczka (Marek Kossakowski) za rodziną, która nie chce przyjąć do wiadomości informacji o śmierci jego matki okazuje się być metaforą stosunku ludzi do śmieci w ogóle. Jest jeszcze kult życia, potrzeba zachowania młodości, który uosabiają dwaj podstarzali biegacze. Tuż obok bohaterów krąży zawsze upiorny Anioł Śmierci (Michał Bałaga), o wykrzywionej grymasem twarzy. Anioł Śmierci, towarzysz większości istotnych wydarzeń przeprowadza bohaterów na drugi świat. Jednak przechodzenie to, mając fizjologiczny wymiar, powtarzane zbyt często, traci na śmieszności. Szkoda.

 

 


 

 


Ekipa techniczna krząta się na scenie, tworząc na naszych oczach intrygującą scenografię. Kiedy uciekająca przed Bobiczkiem rodzina, pod przywództwem ciotki Szracji (Dorota Ignatjew) trafia na plażę, pracownicy techniczni wnoszą wiatrak, który psuje „biwakowanie”. (Ten przeszywający wiatr i unoszące się wszędzie woreczki foliowe!)


Scena należy bez wątpienia do kobiet, to one dowodzą całej wyprawie, także ilość kwestii wypowiadanych przez bohaterki jest raczej większa. Mimo wszystko mężczyźni nadrabiają miną, grymasem, zdziwieniem wyrażonym poprzez gest. Buddyjski mnich medytujący w Himalajach, pan młody Popoczenko (Aleksander Blitek), Anioł Śmierci, to popis takiej właśnie gry. „Bobiczek” jest pełen silnych, pewnych siebie kobiet, w opozycji do nie mających swego zdania, podporządkowanych mężczyzn (nawet ich śmierć jest nieważna i „niewidoczna”).


Jednak o bohaterskie czyny, a raczej zwykłe, ludzkie odruchy, ani jednych, ani drugich posądzić nie sposób. Nawet Bobiczek, który dzielnie „walczy o prawdę” w pierwszej części, „łamie się” i spełnia przepowiednię swojej matki, biorąc udział w marionetkowym weselu Welwecji (Edyta Ostojak) i Popoczenki na 400 gości i 800 kurczaków. Podejmowane, niezwykle udane, sugestywne, próby diagnozy kondycji współczesnego człowieka,  zostały fantastycznie okraszone dość rubasznym, „levinowym” humorem. Na tym przedstawieniu świetnie można się bawić!


Blanka Hasterok

 

 

 

 

Hanoch Levin – Bobiczek („Zimowy pogrzeb”)
reżyseria: Łukasz Kos
premiera: 22.03.2013 r.

 

fot. Maciej Stobierski, www.teatrzaglebia.pl

 
 
Który język obcy chciałbyś doskonale znać?
 
Naszą witrynę przegląda teraz 21 gości 

 
 
 
© 2009-2014 www.eSpinacz.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.
Pomoc przy aktualizacji serwisu - Coffeewebsite.pl