Śnieżne Beskidy, czyli Szyndzielnia weekendowo
Środa, 02 lutego 2011 17:52
Jeżeli mamy wolny weekend i chęć zaczerpnięcia świeżego powietrza, zapraszamy na wycieczkę rekreacyjną do Beskidu Śląskiego. Możemy oddać się kontemplacji, podziwiać piękno przyrody, która zapadła w zimowy sen, ale także miło spędzić czas z przyjaciółmi, których ostatnio zaniedbaliśmy.
 
.
 
 
 
 
 
Zanim wyruszymy, powinniśmy się dobrze zaopatrzyć w ciepłe ubrania, termosy, suchy prowiant i apteczkę, bo w górach nigdy nic nie wiadomo, a przezorny zawsze ubezpieczony. Najpierw wyruszamy do Bielska-Białej. Dojazd jest dobry, możemy dotrzeć tutaj pociągiem lub PKS-em. Później kierujemy się na przystanek, znajdujący się niedaleko dworców PKP i PKS, tam wsiadamy w autobus linii nr 8. Nie musimy obawiać się, że wysiądziemy za wcześnie, ponieważ naszym celem jest ostatni przystanek. Nie jest to oczywiście jedyny sposób dotarcia w rejony Szyndzielni, ale ten polecamy.
 
 
O Szyndzielni pewnie wielu z was słyszało, ale niewiele wie o jej historii. Warto tutaj zastanowić się choćby nad nazwą. Szyndzielnia zwana była kiedyś Szędzielnią, a obecnie Gaciokiem. Nazwy tej używają starzy górale ze Szczyrku. Wywodzi się ona od „gaci” – białych, wełnianych spodni góralskich, jakie nosili mieszkańcy Brennej, którzy tu pracowali. Dlaczego „Szyndzielnia”? Wyrabiano tutaj dawniej „szyndziołki”, czyli gonty na pokrycie chat i stodół. Szyndzielnia położona jest w Beskidzie Śląskim i nie jest to góra nazbyt wysoka, bo ma zaledwie 1028 m n.p.m. Do zdobycia dla każdego turysty. Jeżeli jednak trafi się leniuch, może skorzystać z kolejki gondolowej na sam szczyt Szyndzielni. Podróż trwa 12 minut i na pewno będzie niemałym przeżyciem. Cena biletu dla studentów to 11 zł (w jedną stronę), a 13 zł (w górę i w dół).
 
 
Usytuowanie Szyndzielni przyciąga – doliny Olszówki, Wapienicy i Białki. To szczyt osobliwy i piękny o każdej porze roku. Dookoła roztaczają się lasy, więc wiosna i jesień są niezwykle kolorowe, a zimą śnieg skrzy się na nagich gałęziach drzew. Jeżeli piękno widoków roztaczających się z Szyndzielni przyciągnie nas na dłużej, a jest to wysoce prawdopodobne, możemy zatrzymać się w schronisku znajdującym się na wysokości 1001 m n.p.m. Schronisko jest wiekowe, bo powstało już w 1897 roku, ale dzięki temu jest niezwykle urokliwe. Jeżeli spojrzymy na zdjęcie schroniska kojarzy się nam ono z twierdzą lub Biskupinem. Panie mogą poczuć się jak księżniczki, które zostały uwięzione na wieży, a panowie mogę wczuć się w rolę rycerzy. W schronisku na pewno nie będziemy narzekali na nudę. Po trudach zdobycia szczytu możemy odpocząć, skosztować domowych posiłków, a nawet posiedzieć przy ognisku (oczywiście o ile nie zasypie nas śnieg). W schronisku odbywała się już zadymka jazzowa oraz koncert zespołu Dżem, więc atrakcji nie brakuje. Wszystko z myślą o turystach, którzy często tutaj powracają. Obok schroniska znajduje się niewielki ogród botaniczny oraz węzeł szlaków pieszych, którymi dotrzeć można między innymi do: Wapienicy, Olszówki, Bystrej, Szczyrku, Brennej, Jaworza oraz na Klimczok, Błatnią i Kozią Górę. To dla niestrudzonych wędrowców.
 
 
 
 
 
Żądni przygód i jeszcze piękniejszych widoków możemy wspiąć się na Klimczok (1119 m n.p.m.). Stamtąd rozciągają się widoki na pozostałe części Beskidu Śląskiego i Małego. Do atrakcji należą jaskinie na Trzech Kopcach, utworzone w skałach piaskowych i Szczelina Klimczoka. Następnie proponujemy powrót na Szyndzielnię i spędzenie tutaj nocy. Doba, w Schronisku PTTK Szyndzielnia, w pokoju dwu- lub trzyosobowym to koszt 30 zł. Jeżeli chcemy zaoszczędzić możemy wybrać pokój czteroosobowy – 25 zł, a jeżeli zabierzemy całe grono przyjaciół to możemy wynająć pokój sześcioosobowy, a nawet dziesięcioosobowy za jedyne 21 zł. Dla studenta przecież każdy grosz się liczy, a większe towarzystwo to gwarancja dobrej zabawy. Będąc na wysokości 1028 m n.p.m. jesteśmy bliżej nieba, więc jeżeli pogoda będzie sprzyjała będziemy mogli podziwiać piękno gwiaździstego firmamentu.
 
 
Zmęczeni wspinaczką na Szyndzielnię na pewno będziemy mieli kolorowe sny z górami w tle. Jeżeli o poranku nasze mięśnie przypomną o swoim istnieniu możemy zjechać na dół kolejką, ale by nie stracić okazji do zdobycia Koziej Góry i powinniśmy udać się pieszo na poziom 683 m n.p.m. Bez obaw, wbrew nazwie nie spotkamy tutaj kóz, ale natkniemy się na kolejne wiekowe schronisko, w którym możemy rozgrzać się gorącą kawą. Stamtąd udamy się do Cygańskiego Lasu, by wyruszyć w drogę powrotną z bagażem wspomnień i wrażeń.
 
 
Magdalena Krempel
 
 
 
 
Który język obcy chciałbyś doskonale znać?
 
Naszą witrynę przegląda teraz 17 gości 

 
 
 
© 2009-2014 www.eSpinacz.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.
Pomoc przy aktualizacji serwisu - Coffeewebsite.pl