Kultowy, czyli jaki?
Wtorek, 11 maja 2010 19:56
Film kultowy. Czy to wyrażenie cokolwiek jeszcze znaczy we współczesnym świecie, w którym wszystko jest kultowe? Czy znaczy cokolwiek w świecie, w którym słowo „kultowe”  zostało zakatowane przez przyszywanie go praktycznie do wszystkiego? Czy znaczy wreszcie cokolwiek w świecie, w którym po prostu tak mocno się zdewaluowało?  
 
.
 

Z pewnymi zastrzeżeniami i tlącymi się gdzieś w głębi umysłu obawami można powiedzieć, że jednak tak. A w głównej mierze wydaje się, że znaczy coś, że jest potrzebne ze względu na swoją nieograniczoną pojemność i w zasadzie prawie dowolną interpretację. Niczym „fajność” wydaje się być workiem bez dna, do którego można wrzucić wszystko, co tylko żywnie się nam podoba. Nie da się bowiem ukryć tego, że czy to dla pojedynczego widza, czy dla pewnej grupy osób zupełnie coś innego może być filmem kultowym. Dla przykładu bowiem można uznawać za taki tytuł dzieło pewnego reżysera, który po świetnym debiucie czy też nakręceniu kilku trwale wpisujących się w popkulturę filmów, niejako z automatu może liczyć na przyszycie łatki twórcy kultowego, którego każde następne dokonanie jeszcze przed premierą będzie uznawane za dzieło kultowe.

Filmy kultowe mogą także dzielić widzów. Pierwszym z brzegu przykładem na to może być chociażby twórczość Quentina Tarantino – dla jednych genialny artysta, który nie pożycza, tylko kradnie to, co ma do zabrania z innych tytułów i bawiąc się artystycznymi środkami przekazu tworzy filmy, które zmieniają oblicze kina i zjednują sobie sympatie milionów widzów na całym świecie. Z drugiej jednak strony, ten sam Tarantino nazywany bywa „postmodernistycznym dzieciakiem”, w którego twórczości poza urzekającą artystyczną wizją nie ma niczego, którego filmy są puste i powielają swoje schematy. Wydaje się jednak, że udało się Mistrzowi utrzeć nosa krytykom swoim ostatnim dokonaniem – „Bękartami wojny”. Tym niemniej widać, że niektórym ani z łatwością nie przychodzi przełknięcie tego filmu, ani tym bardziej przyznanie, że to fajny film był, a już w ogóle nie do pomyślenia dla niektórych jurorów jest nagrodzenie czy to samego filmu czy tym bardziej reżysera jakąś nagrodą (tak, o Oskarach mowa).

Jak widać „kultowość” może być bardzo niejednoznaczna. Tym lepiej dla przeglądu filmów, które aspirują do miana kultowych lub już takimi są.  

Paweł  Woszczyna 
 
 
Który język obcy chciałbyś doskonale znać?
 
Naszą witrynę przegląda teraz 56 gości 

 
 
 
© 2009-2014 www.eSpinacz.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.
Pomoc przy aktualizacji serwisu - Coffeewebsite.pl