Publicyści nie kłamią
Czwartek, 15 kwietnia 2010 13:52

Publicyści przekazują nam takie informacje, jakie uważają za stosowne. Pomijają niewygodne fakty albo decydują się przemilczeć inny punkt widzenia niż ten, który wydaje im się słuszny. Nie mówią całej prawdy, nie po to, aby realizować indywidualne interesy, lecz aby zaspokajać własne ambicje. Chcą nami rządzić, zawładnąć naszymi duszami, mówią nam, co mamy myśleć.

 

.

 

 

Publicysta ma prawo do subiektywnego oglądu rzeczywistości. To nie podlega dyskusji. Nie mniej, nie każdy czytelnik zdaje sobie sprawę, że publicystyka to specyficzny, masowy sposób komunikacji, który charakteryzuje się prawem autora do wygłaszania swoich opinii. Powinny być one zgodne z systemem wartości, doświadczeniem i konstrukcją psychiczną – nie wykluczając wrażliwości społecznej nadawcy. Bardziej zajmującą kwestią pozostaje pytanie o przystawalność wyrażanych myśli z przekonaniami wewnętrznymi autora.

Prawo kształtowania świadomości opinii publicznej to nie tylko wielki przywilej, ale także obowiązek odpowiedzialności za słowo. Dlatego odbiorca ma prawo wymagać (nie)weryfikowalnej uczciwości od publicysty. Warto zastanowić się, czy władza, którą dysponują dziennikarze, nie wiąże się z poczuciem bezkarności? Czy nie mylą jej z niezależnością dziennikarską? Z jednej strony niezależność możemy rozumieć jako bezstronność. Warto zaznaczyć, że współcześnie takie rozumienie występuje rzadziej.

Z drugiej strony, niewspółmiernie częściej, niezależność pojmowana jest przez publicystów jak immunitet, który chroni ich przed konsekwencjami mówienia (nie)prawdy. Problem polega na tym, że przeważa dziś to drugie, niebezpieczne rozumienie autonomii publicystycznej. Możliwa recepta – niezależność od własnych sympatii. Nie w tym sensie, żeby ich nie mieć. Dobrze jest być posłańcem złej nowiny, nawet wobec przyjaciół
i środowisk, które lubimy – polecał Piotr Zaremba podczas konferencji „Media w Polsce 1989-2009” w listopadzie 2009 r. Czy w takim razie należy pójść za głosem takiej publicystyki, która jest sprzeczna z naszymi przekonaniami? Być może nawet, jeżeli kontestujemy ją wewnętrznie, wówczas nie będziemy szafować bezmyślnie obiegowymi formułami.

 

 

 

Trendem determinującym charakter uprawianej publicystyki jest funkcja interpretacyjna w systemie społeczno-politycznym (patrz wykres). Filozofia publicysty i jego przekonanie o konieczności wyboru stanowi nieodzowne wyjaśnienie tego zjawiska – Nie powinno się pisać pod czytelników. Ktoś musi zrobić wysiłek: odbiorca albo autor. Wysiłek powinien być po stronie autora - podkreślał Bronisław Wildstein na listopadowej konferencji i dodawał – Leo Strauss mówił, że nasza kultura opiera się na szlachetnym kłamstwie lub przemilczeniu. Oznacza to, że wybieramy jakiś aspekt rzeczywistości, o którym mówimy. Dlatego publicysta zawsze musi zrobić pewien rachunek i zdecydować o tym, co chce powiedzieć. Piotr Zaremba wtóruje – Gdy mówimy, co oni chcą, to po pierwsze i tak wszystkich nie zadowolimy, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto znajdzie w naszych słowach herezję. Po drugie takie pisanie sprawia, że odchodzimy od naszych poglądów.

Publicysta nadaje współcześnie ton narracji, jest guru, który kształtuje zdanie opinii publicznej opierając się o swój światopogląd i doświadczenie dziennikarskie. Wydawać by się mogło, że nie dba o to, czy racja leży po jednej ze stron, ale swoim pisaniem stygmatyzuje wybrane przez siebie kwestie i nadaje im kontekst. Opowieści, które serwują nam publicyści mogą być zakalcami, których nie widać w polewie słowotwórstwa. Przyjmujemy ze smakiem obce przekonania, nie zastanawiając się nad tym, gdzie leży granica między dziennikarstwem informacyjnym a interpretacyjnym. Powtarzamy obiegowe opinie, aż do silnej niestrawności wstydu, którego najadamy się cierpiąc z przejedzenia obcym poglądem.

Szymon Kołodziej

 

 

Piotr Zaremba: Jest coś takiego, jak tabloidyzacja publicystyki. Wynika to z potrzeby autora, który musi zainteresować swoim produktem. Nie mniej, kryje się w tym pewne zagrożenie, że dla efektu, dowcipu czy też zadowolenia czytelników - my czasami podporządkowujemy sobie rzeczywistość.


Tomasz Sekielski: Ja też idę na skróty, na łatwiznę. Muszę iść na kompromis między poważną debatą a show. Czasami poważna debata przegrywa.

 

 
 
Który język obcy chciałbyś doskonale znać?
 
Naszą witrynę przegląda teraz 39 gości 

 
 
 
© 2009-2014 www.eSpinacz.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.
Pomoc przy aktualizacji serwisu - Coffeewebsite.pl