Potrzeba równości ciągle w modzie
Piątek, 22 stycznia 2010 20:31

Od drugiej połowy XX wieku mieliśmy do czynienia z podziałem świata na dwa bieguny - pogwałcony Marks stawał naprzeciw anglosaskiemu rozpasaniu. Dziś zostało nam głównie to drugie, natomiast to pierwsze można odnaleźć w czymś zupełnie codziennym, z czego rzadko zdajemy sobie sprawę. Moda to oddech komunistycznej równości na naszym zmurszałym kapitalizmie.

 

.

            

Dzisiejszy świat opiera się na zasadzie grupy egoistów, którzy godzą się na koegzystencję wraz z krajanami, na ogólnie przyjętych zasadach, głównie z powodu własnego szeroko pojętego interesu. Ciężko doszukiwać się w tej zasadzie choć cienia społecznej równości, którą chcą nas atakować partie lewicowe, będące aktualnie w agonii. W ten sposób grono egoistów potrafi gromadzić duże pieniądze nie bacząc na potrzeby czy krzywdę innych. Pewnym usprawiedliwieniem jest dla nich, że są bardziej przedsiębiorczy, pracują ciężej i mają wszelakie talenty. Czy ludzie takowi są zupełnie oderwani od rzeczywistości? Być może, ale co można zauważyć, na potrzeby innych coraz mniej uwrażliwiona jest klasa średnia, beznamiętnie spychana w wir zwracania uwagi jedynie na własny interes.

 

Czy jest jakiś wspólny mianownik (oprócz braku wyobraźni społecznej) który ich łączy? Taką nicią porozumienia dzisiejszych czasów staje się moda. Sprawa tak wydawać by się mogło błaha, rozwiązuje wiele ważkich spraw społecznych. Przejście od porządku politycznego świata nam znanego, do zręcznie pozszywanych szmatek, to droga powierzchownie dość karkołomna, jednak po namyśle można się słusznie pochylić nad tym rozważaniem. Moda to nie tylko wspomniane szmatki, ale i gadżety, powiedzonka, spędzanie wolnego czasu, styl życia, opieranie się na naśladowaniu innych. Świadomie chcemy podążać za modą, wydając na to niemałe pieniądze, więc musi się to odbywać w jakimś konkretnym celu.

 

Cel ten można rozgałęzić dwojako - naśladowanie innych ma nas uchronić przed cierpieniem metafizycznym, bólem istnienia lub – czemu się bardziej skłaniam – naśladowanie ma zaspokoić naszą wewnętrzną potrzebę równości. Mogą to być zdania dość kontrowersyjne, jednak trudno uzasadnić taki fenomen czymś innym, moda nawet jako zaspokojenie próżności musi z czegoś brać swoją przyczynę. Udowodnione jest, że ludzkim odruchem jest pomoc drugiemu człowiekowi, czyli de facto wyrównanie pozycji, a każde inne zachowanie byłoby równoważne zezwierzęceniu, czyli przekreśleniu kilku tysięcy lat kultury w szerokim znaczeniu tego słowa. Ludzie nie stykający się na co dzień z biedą i cierpieniem marginalizują ten problem, a potrzebę zrównywania pozycji realizują w modzie.

 

Pokazanie się publicznie w stroju „z epoki” bez wyraźnego powodu byłoby brzemienne w skutkach dla owej osoby, poczułaby się ona niepowiązana z otaczającym światem, a wzbudzając powszechne poruszenie być może naszłyby ją myśli z pogranicza egzystencji. Można stwierdzić, ze moda jest równaniem w górę, z pewnością tak, ale ta z włoskich wybiegów, natomiast ta użytkowa ma za zadanie wtopienie człowieka klasy średniej w tłum, nawet pewne wariacje dotyczące strojów czy zajęć są skutecznie powielane i szufladka „swój styl” zasługuje na osobną kategorię.

 

Kusząc się na tezę, że każdy ma w sobie poczucie i potrzebę równości (być może arystotelesowski „złoty środek”), rodzi się pytanie: dlaczego reżimy socjalistyczne nie były w stanie przetrwać próby dziejów, skoro ich fundamentem jest równość ludzi? Odpowiedź jest dość prozaiczna: bo co sezon modne jest coś innego. O ile w tym roku dominują fioletowe płaszczyki spotykane na potęgę, o tyle za rok będą dominować zielone i niebieskie. Moda jest dalej tym samym, jedynie zmieniają się wdzianka, ludzie dalej dążą do wtopienia się w tłum. Równość jest ciągle tym samym, ale brak mechanizmów modyfikujących socjalizm do potrzeb ludzkich, które jak widać potrafią się zmieniać dość szybko, zupełnie go dyskwalifikowała. Obecny system potrafi się modyfikować stosunkowo szybko, wchłania swoją krytykę, jednak brak w nim mechanizmów wyrównywania społecznego, co na dłuższą metę również go skreśla, ludzie nie będą mogli funkcjonować wiecznie, na palącym się pod stopami gruncie. Wszystko wskazuje na to, że nie nadszedł jeszcze koniec historii jak mówił Fukuyama, aż dziw, że tłumaczy to fenomen mody, wreszcie się na coś przydał.

 

Rafał Pawluś

Rys. Iwona Woźniak 

 
 
Który język obcy chciałbyś doskonale znać?
 
Naszą witrynę przegląda teraz 29 gości 

 
 
 
© 2009-2014 www.eSpinacz.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.
Pomoc przy aktualizacji serwisu - Coffeewebsite.pl