O poetach, poezji i innych nieszczęściach
Sobota, 24 marca 2012 09:58
Słyszałam kiedyś o natchnieniu, emocjach i innej rzeczywistości. A może to był tylko chory sen pijanego idioty? Kto współcześnie interesuje się poezją? Nie licząc oczywiście samych poetów.
 
 
 

 

 

Zaczynam pisać bez myśli o adresacie. Znasz osobiście jakiegoś poetę? Nie ma się czym chwalić. Siada wieczorami nad pustą kartką i przez kilka godzin zastanawia się nad nowym znaczeniem każdego słowa, nad umieszczeniem go w odpowiednim miejscu. Czy na początku, na końcu, w środku, pomiędzy czymś ważnym czy czymś niezrozumiałym. Prawda, to mało "widowiskowe". Pracą poety nie zainteresuje się reżyser. Nikt poetów nawet nie szuka. Kto więc zastąpi Szymborską? Znacie Szymborską? Tak, to ta siwa pani, która napisała "Nic dwa razy". To bez wątpienia równie piękny jak i popularny wiersz. Jakby dorobek Szymborskiej na tym się kończył. Nie można mieć za to do nikogo pretensji. Nie każdy lubi poezję. Ba, nie każdy lubi literaturę.  


Poeta dojrzewa, poeta tworzy, poeta odchodzi zostawiając kilkaset niedokończonych wierszy. Widzisz ten dramat? Ten ponadprzeciętny dla nas człowiek w pewnym momencie odkrywa, że jedyną rzeczą, którą potrafi jest odpowiedni dobór słów. Rozpoznawanie emocji jako smutek, radość, strach staje się zbyt banalne i wymaga rozbudowania. Tworzy pod wpływem tzw. weny. Wiesz co to wena? Przychodzi nagle, choć poeta się jej spodziewa. Najczęściej wywołuje ją wzruszenie. Ludzie wtedy płaczą, krzyczą, słuchają Beethovena albo piją alkohol z nadzieją, że wszystko zaraz minie. Poeta siada i poeta tworzy. Coś tak banalnego, aż dziwne, że powstaje to po raz pierwszy. Ktoś umarł i inni za nim tęsknią, ktoś się zakochał i ktoś płacze z radości. Wielkie mi rzeczy. Chemii w człowieku jest stanowczo za dużo. Gdyby nie adrenalina, morfina, serotonina byłoby nam łatwiej. Powszechna znieczulica jest tak silna, że przy życiu utrzymuje nas tylko możliwość odczuwania własnego bólu. Wyobrażasz sobie, co by się stało gdybyś nie czuł bólu? To realne. Ludzie cierpiący na analgezję nie czują złamania w nodze, oparzenia, dokuczliwego wyrostka. Doprowadza ich do śmierci. Ból ostrzega nas przed niebezpieczeństwem. Mamy szansę na reakcję i ratunek dla ciała. A dusza? Wierzysz w możliwość uleczenia duszy? Jest przecież w środku COŚ, co pozwala nam czuć więcej. Współczucie, rozpacz takiego stopnia, że wywołuje fizyczny ból nawet wśród chorych na analgezję. Najbardziej niezdrową duszę muszę jednak mieć poeci.


Jest poeta, poeta ma duszę, poeta chce czuć więcej. Na własną odpowiedzialność. Myślisz, że miał wybór? Na początku był człowiek i człowiek dostał talent. Ścisły umysł, tak pilnie poszukiwany, talent do szybkiej nauki języków obcych, piękny głos, talent plastyczny. I uchował się poeta. To ten, który w swojej duszy pojmuje wszystko co ludzkie. Odkrycie go jest równie trudne jak traumatyczne wspomnienia. Po co myśleć nad ludzkim losem? Nad historią i zagładą emocji. Świat potrzebuje specjalistów, naukowców, farmaceutów. Poeta pozostaje przy tym tak niepotrzebny. Był poeta, poeta miał talent. Poeta? Nie znam żadnego poety.

Monika Chrobot

 

[Pierwodruk tekstu w "Nowym Gwoździu Programu"]

 
 
Który język obcy chciałbyś doskonale znać?
 
Naszą witrynę przegląda teraz 110 gości 

 
 
 
© 2009-2014 www.eSpinacz.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.
Pomoc przy aktualizacji serwisu - Coffeewebsite.pl